Vrago: Pod sztandarem Wavernah #1

W poprzedniej części…

Kolejne dwa dni Vrago spędziła na planowaniu kolejnego ruchu i sesjach medytacyjnych, podczas których Tor’na szukał sposobu na poskromienie Wulnamfang. Czas działał na ich niekorzyść, bowiem broń coraz częściej ingerowała w umysł właścicielki, powodując u niej niebezpieczne napady furii. Paradoksalnie te epizody umocniły jej władzę wśród Niszczycieli. Po tym jak w szale śmiertelnie raniła dwóch arien, nikt więcej nie odważył się podważyć jej kompetencji. Ragga’dhul był pełen podziwu, ona była mniej niż zachwycona. Na szczęście Kapłan Maszyn w końcu oznajmił, że jest w stanie pomóc jej bardziej niż dotychczas.
Widzę, że przygotowałaś się tak jak ci kazałem. – odparł Tor’na podczas ich kolejnego spotkania.
Tak. – potwierdziła Vrago. Nawet nie starała się ukryć sceptyzmu w głosie. – Zastanawiamy się tylko jak ogolenie włosów ma nam pomóc, Tor’na.
Głowa Vrago nie była kompletnie łysa. Dostosowała się do instrukcji morlu i pozwoliła sobie ogolić jedynie boki i tył, zaraz przy karku. Resztę związała w wysoki kucyk. Nie chciała wyjść na próżną, jednak jej zdolności regeneracyjne sprawiały, że zapuszczanie i golenie włosów na długość inną od tej, którą miała podczas połączenia było, cóż, trudne. Kiedyś myślała, że niemożliwe. Na początku próbowała dzięki medytacji kierować procesem regeneracji całego ciała, ale jedyne co osiągnęła po dwóch latach treningu to zmiana długości włosów i paznokci. Oprócz lewej stopy, która z jakiegoś powodu dalej sprawiała problem.
Włosy będą przeszkadzać układowi, który dla ciebie przygotowałem.
Implant? – Vrago miała wątpliwości. – Ostatnim razem jak wszczepiono nam coś takiego nasz organizm wchłonął go przy pierwszej regeneracji.
Tak, wytłumaczyłaś mi to już, dlatego pójdziemy inną drogą, a ogolona głowa nam to umożliwi. – odparł Tor’na. Vrago zauważyła, że na stoliku stał pojemnik , który musiał być własnością Kapłana. Był zbyt estetycznie wykonany jak na przedmiot, który mógłby powstać na Gaqin. Na granatowej powierzchni okrągłego pojemnika wyżłobiono przypominające fale wzory, a wieko było otwarte. Tor’na najpierw szepnął coś sam do siebie, po czym zanurzył najpierw prawą, potem lewą dłoń. Obie były teraz pokryte czerwonym, fluorescencyjnym żelem.
Nanomaszyny. – wyjaśnił morlu. – Przylgną do skóry głowy i stworzą odpowiednie połączenie bez ingerowania w ciało.
I to pomoże nam kontrolować Wulnamfang? – spytała zmartwiona.
Kontrolować? Skądże. – oburzył się Tor’na. – Dzięki interfejsowi będziecie mieli okazję spokojnie dojść do porozumienia i żadne z was nie będzie mogło przejąć pełnej władzy nad drugim…przynajmniej podczas rozmowy. Dap’Vrago, kluczem do rozwiązania waszego problemu jest wyjaśnienie wszystkich sprzecznych emocji jakie Wulnamfang odczuwa w stosunku do ciebie.
Vrago była zaskoczona. Zawsze sądziła, że jej relacja z Wulnamfang jest dość jasna.
Co przez to rozumiesz? – spytała.
Wulnamfang jest bardzo zaawansowaną bronią, a jego program ciągle się rozwija, pod warunkiem, że otrzyma odpowiednie bodźce. Więź z tobą jest dla niego ogromnym doświadczeniem, zarówno w dobrym, jak i złym sensie.
Vrago nie odzywała się i słuchała. Prawą dłonią bezwiednie głaskała bransoletkę na lewym nadgarstku.
– Twój umysł jest…wyjątkowy. Gdy pierwszy raz się z wami połączyłem, poczułem się jakbym odwiedził ogromne miasto, a nie osobę. To było przytłaczające uczucie, nawet przez tak krótki czas. Wulnamfang jest w twoim umyśle prawie bez przerwy i jedyne chwile odpoczynku jakich zaznaje nadchodzą, gdy wychodzi z uśpionego stanu. Jednak ty hamujesz się przed korzystaniem z jego pomocy, skazując go na większą udrękę. Nieustannie imponujesz mu i chce ci służyć, ale jednocześnie nienawidzi cię za cierpienie, które na niego sprowadzasz.
Vrago poczuła się dotknięta tym stwierdzeniem. Zawsze myślała, że jej broń ją akceptuje i mimo ciężkich początków doszli do porozumienia. Teraz okazało się, że to tylko jej się tak wydawało.
– Wulnamfang jest programem służącym do obsługi systemu bojowego, więc, siłą rzeczy, rozwija się przede wszystkim w walce. Ciągłe konflikty na Gaqin były dla niego potężną stymulacją. Gdy poczuł, że jego program osłabia twoją kontrolę, pochwycił okazję i przejął władzę. By przywrócić równowagę, musicie dojść do porozumienia. Jeżeli jesteś gotowa, siądź na tym krześle i zaczniemy.
Vrago westchnęła, ale posłusznie wykonała polecenie. Kapłan morlu jako jedyny znał sposób na rozwiązanie tej sytuacji. Musiała mu zaufać jeśli chciała mieć szansę na zdobycie cytadeli i tego co w niej było schowane. Swoimi dużymi dłońmi, Tor’na chwycił ją za ogoloną skórę i splótł palce z tyłu jej głowy. Na początku czuła jedynie lekkie mrowienie na skórze, jednak po chwili jej zmysły kompletnie się wyłączyły.

CIĄG DALSZY

Źródło grafiki: https://klauspillon.deviantart.com/art/Crystal-Forest-341033921

6 myśli na temat “Vrago: Pod sztandarem Wavernah #1

    1. Dzięki, choć czuję się nieco zardzewiały po kolejnej długiej przerwie :/ Mam nadzieję, że krótsze wpisy o których pisałem tutaj http://oddfables.com/2017/11/24/zmiany-w-opowiadaniach/, pomogą mi dostarczać Wam kolejne fragmenty szybciej, pomimo problemów z czasem.

      Liczę też, że oderwanie od krótkich opowiadań w formie „zamkniętych całości” pozwoli mi trochę rozszerzyć świat i historie postaci, bo będą mieli trochę więcej możliwości pogadania ze sobą. Zobaczymy jak w praniu wyjdzie 😉

    1. Ha ha, coś w tym jest.

      Przyznam się, że bardzo lubię zmieniać co chwilę jej wygląd, bo fajnie wpisuje się to w jej charakter i pasje. Jakby mi jeszcze ktoś przygotowywał portrety z postępem tych zmian…ah, marzenia 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *