Vrago: Wściekły

Vrago, jak co dzień, szła na miejsce rytuału. Nie odwracała się, by nie widzieć idącego za nią tłumu owadzich Maptara. Przez pierwsze dwa dni jeszcze miała odwagę na nich spojrzeć, ale po tygodniu bała się ich wzroku. Nauczyła się w jaki sposób ich wielofasetowe oczy wyrażają emocje i nie mogła patrzeć na strach, rozpacz i zrezygnowanie, które zdradzali za każdym razem, gdy stawała przed Wściekłym.

Maptara szli parę metrów za nią, pocierając odnóżami w dobrze znanej jej modlitwie błagalnej. Słyszała, że robią to mniej energicznie niż wczoraj. Z każdym dniem ich wiara słabła i wstyd jej było przyznać, ale sama zaczynała tracić nadzieję na rozwiązanie tego problemu. Gdy tylko zobaczyła masywną istotę wyłaniającą się zza wzgórza, walczyła ze sobą by nie uciec na Savitar. Jedynie duma i obietnica dana starszyźnie sprawiały, że posłusznie stanęła na samym środku ziemi, wypalonej w idealne koło. Wściekły zbliżał się do niej szybciej niż mogło się wydawać. Vrago dyskretnie sprawdziła czy Wulnamfang wszystko rejestruje. Nie lada wysiłkiem było poskramianie furii inteligentnej broni, której instynkt nakazywał bronić właścicielki za wszelką cenę. Wraz z rosnącym w sercu strachem, walka z towarzyszem stawała się coraz cięższa. Coraz bardziej przerażało to co ją czeka. Gdy wciągała nosem powietrze, mózg zawsze wyzwalał wspomnienie smrodu spalenizny. Chciała uciec, ale duma i obietnica blokowały jej ruchy.

Wściekły był już przed nią. Potężna, obca istota, która codziennie pojawiała się na obrzeżach wioski, oczekując na ofiarę. Maptara opowiadali jej legendy, że dawno temu Wściekły był Pomocnikiem, pomagającym na roli, w budowie domów, górnictwie. Nie było jednak wśród żywych nikogo kto byłby w stanie potwierdzić te opowieści. Maptara pamiętali już tylko Wściekłego.

Istota była masywnym humanoidem z potężnymi ramionami na których się wspierała w pozycji stojącej. Powierzchnia Wściekłego była jednostajnie buro-brązowa i jedynym wyróżniającym się elementem była kopuła zaopatrzona w świecący się na żółto, okrągły emiter. Vrago była prawie pewna że Wściekły to maszyna, ale żeby mieć pewność musiałaby go zniszczyć. Od paru dni zastanawiała się czemu tego jeszcze nie spróbowała.

Wściekły stanął nad nią i skierował swój emiter wprost na nią. Vrago zacisnęła zęby, mimo że wiedziała że to nic nie pomoże. Szlochy Maptara również. Z emitera błysnęło żółte światło i Wściekły zaczął wydawać z siebie stale narastający pisk. Wraz z jazgotem rosnął ból i na skórze Vrago pojawiły się liczne oparzenia. Po chwili jej ciało zaczęło się palić, a z jej ust wydobył się wrzask. Agonia szybko przesłoniła wszystko. Minutę później w okręgu leżały spalone kości, na których gdzieniegdzie trzymały się fragmenty zwęglonego ciała. Wśród kości leżały dwie białe, metalowe bransoletki. Wściekły wydał z siebie jeszcze jeden ciągły dźwięk, po czym zawrócił w stronę gór, a Maptara wrócili do swojej wioski.Wszyscy wiedzieli co będzie dalej.

Wczesnym wieczorem, Vrago obudziła się naga i zdrowa w środku okręgu. Założyła bransoletki na ręce, po czym rozpłakała się głośno. Dopiero, gdy się uspokoiła, wolnym krokiem wróciła do wioski. Wszyscy już czekali na nią. Pierwszego dnia, gdy wróciła byli zaskoczeni, że przeżyła – nikomu wcześniej się to nie udało. Niestety wraz z jej wyjątkowym uzdrowieniem, wizyty Wściekłego przybrały na częstotliwości i zamiast raz na dziesięć ziemskich dni, zaczął przychodzić co dzień. Maptara czuli pewną ulgę, iż to nie ich krewni i przyjaciele muszą ginąć jako ofiara dla Wściekłego, jednak oglądanie cierpienia Vrago każdego dnia szybko stało się równie przykre.

Vrago, odprowadzona zmartwionymi spojrzeniami mieszkańców, dotarła do domu Frkrika, jednego ze starszyzny, który ugościł ją w swoim domu. Maptara sypiali w specjalnych kokonach nieprzystosowanych do ludzkiej anatomii, dlatego pierwszego dnia szybko zbudowali dla niej łóżko i podstawowe meble. Na posłaniu już czekała na nią nowo uszyta sukienka. Jej kombinezon został zniszczony podczas pierwszego spotkania ze Wściekłym i od tego czasu Maptara szyli jej nowe ubrania z jedwabiu produkowanego przez hodowlane pajęczaki. Pierwszego i drugiego dnia odtworzyli zniszczony kombinezon, jednak tkanina Maptara była tak wygodna, że Vrago, pod wpływem impulsu, poprosiła o coś bardziej kobiecego niż skafander kosmiczny. Teraz sama miała to sobie za złe. Zadomowiła się wśród nich, a to sprawiało, że kolejne porażki stały się jeszcze bardziej dotkliwe.

Po kolacji, na osobności, Frkrik znowu błagał ją, żeby przestała. Zarzekał się, że sam pójdzie do Wściekłego i zaofiaruje się mu, żeby wszystko wróciło do starego porządku i Vrago nie musiała za nich cierpieć. Kobieta z uporem odmawiała. Sfrustrowana tłumaczyła, że nie może przestać, że Wściekły może nie zrezygnować z codziennych ofiar, a ona jako jedyna bez problemu regeneruje się za każdym razem. Dopóki jest z nimi, ich społeczność nie traci członków. Widziała, że liczna rodzina starszego Maptara podsłuchuje ich kłótnie za każdym razem.

W nocy nie mogła spać. Wulnamfang rozwinął się – jej ciało pokrył delikatny, biały egzoszkielet przypominający białą kość. Po policzkach sunęły długie białe palce, które złączyły się nad oczami i uformowały wąski wyświetlacz z błękitnego światła. Savitar skończył analizować dzisiejsze dane przesłane przez broń i, jak co noc, Vrago szukała rozwiązania. Po pierwszym rytuale udało jej się odkryć, że promień energii Wściekłego nie jest tylko atakiem energetycznym. W wiązce były zawarte informacje, których niestety ani ona, ani Savitar nie byli w stanie zrozumieć. Dopiero po dwóch dniach udało im się ustalić że w promieniu Wściekły przekazuje ogromny zbiór nieznanych instrukcji. Od tego momentu Vrago próbowała znaleźć jakieś tłumaczenie, przy każdym ataku zbierając nowe informacje, analizując przekaz w poszukiwaniu jakiegoś znajomego wzorca.

Jedna z córek Frkrika, Vatatar przerwała jej analizę. Jej syn się rozchorowal i prosiła Vrago o pomoc. Choć kobieta nie była lekarzem, a fizjologia Maptara była jej obca to dzięki połączeniu Wulnamfang z ambulatorium Savitar zdołała postawić sporo trafnych diagnoz. Tym razem sprawa była szczególnie prosta, bo dziecko, najprościej mówiąc, się przeziębiło. Vatatar wyjaśniła jej, że ich planeta zaczęła nagle się ochładzać setki lat temu i niektórzy Maptara mieli problem z dostosowaniem się. Vrago nagle doznała olśnienia.

Słowa Vatatar zainspirowały ją i po powrocie do pokoju od razu zaczęła szukać w przekazie odpowiedniego fragmentu. Nad ranem, z radością stwierdziła że chyba ma rozwiązanie problemu, jednak jeszcze nie spodziewała się, że będzie musiała przetestować je w praktyce. W domu od rana panowało wielkie poruszenie i gdy kobieta zeszła do sali jadalnej, Vatatar, przerażona do granic możliwości, oznajmiła jej, że Frkrik zniknął. Gdy to usłyszała, Vrago od razu wybiegła bez słowa z domu i ruszyła w stronę pola rytualnego. Była pewna, że Frkrik postanowił zrealizować swój plan. Chciał się poświęcić za nią.

Nigdy nie biegła tak szybko. Choć na początku biegła o własnych siłach, poczuła że Wulnamfang samoistnie oplótł jej ciało dając jej szybkość i wytrzymałość by mogła powstrzymać przyjaciela. Po chwili widziała ich. Frkrik stojący na wypalonej ziemi i Wściekły, tuż przed nim, a ona była jeszcze zbyt daleko, by uratować starszego Maptara. Zostało jej tylko jedno wyjście. Wulnamfang był gotowy. Uformował się w miotacz na ręce i pomagał jej w celowaniu, ale nerwy utrudniały. Strzelanie z broni energetycznej nigdy nie było jej mocną stroną, ale w tym przypadku nie miała wyjścia. Wycelowała we Wściekłego i wystrzeliła tuż przed jego strzałem. Wściekły nie odniósł żadnych widocznych obrażeń, jedynie światło emitera zamigotało nierówno. Gdy Vatatar i część mieszkańców dobiegła do Vrago, zobaczyli jak obca istota dezintegruje promieniem światła Frkrika.

Wśród zebranych zapanowała rozpacz i rozczarowanie. Vrago, załamana porażką, dostrzegła, że niektórzy patrzą na nią już w inny sposób. Widziała złość, kiełkującą nienawiść. Przed jej przylotem było źle, ale Wściekły nie przychodził każdego dnia. Ona pogorszyła ich sytuację i to przez nią Frkrik nie żyje. Choć wiedzieli, że nie może umrzeć, to zapewne niejeden był skłonny spróbować teraz szczęścia. Łuski egzoszkieletu zaczęły groźnie falować, wydając przy tym nieprzyjemny, metaliczny odgłos. Wulnamfang poczuł agresję i chciał dać do zrozumienia, że obroni swojej właścicielki. Vrago zastanawiała się co powiedzieć by rozładować sytuację, jednak na jej szczęście nic nie musiała robić. Emiter Wściekłego wyłączył się i istota zastygła w bezruchu. Kobieta zignorowała wrogie zamiary tłumu i poszła w stronę pola rytuału. Paru Maptara, u których ciekawość zwyciężyła z gniewem, poszło za nią. Vrago skanowała Wściekłego, ale nie wykrywała nic co by wskazywało, że żyje. Istota wyzionęła ducha.

Kobieta nie była w stanie wskazać co podziałało i gdyby w nagłym błysku złotego światła nie pojawił się Frkrik to nigdy by nie poznała prawdy. Starszy wyglądał zupełnie inaczej. Jego ciało było smuklejsze, nie pogarbione i całe złote, w przeciwieństwie do buro-brązowej chityny reszty. Jego pojawienie najpierw zaszokowało wszystkich zebranych, ale zaskoczenie szybko ustąpiło ogromnej radości. Po powrocie Frkrik wyjaśnił im wszystko. Wściekły był maszyną, pozostawioną tysiąclecia temu, gdy Maptara byli rasą bezmyślnych owadów. Rasa, która wtedy rządziła planetą powoli wymierała, ale widzieli w Maptara swoich następców, dlatego zbudowali Wściekłego. Maszyna została zaprogramowana by pomagać Maptara w budowie społeczności, a gdy algorytm uzna, że są gotowi, wybierze przedstawiciela, któremu prześle całe repozytorium wiedzy swoich twórców. Frkrik wyjaśnił, że Vrago miała rację – promień Wściekłego, oprócz repozytorium, zawierał też niezbędne modyfikacje genetyczne mające wydłużyć życie przedstawiciela i przygotować jego umysł na ogrom przesyłanej wiedzy. Jedyne czego twórcy Wściekłego nie uwzględnili to zmiana klimatu, która sprawiła, że temperatura ciała Maptara przez wieki się zmniejszała. Według Frkrika ich planeta była kiedyś gorąca i nie nadawałaby się do zamieszkania przez obecnych Maptara czy ludzi. Niestety Wściekły nie umiał skompensować tej zmiany i co dziesięć dni próbował przeanalizować swoją porażkę, bez skutku. Pojawienie się Vrago było nowym elementem, bowiem jej broni udało się przyjąć strzępki instrukcji. Dlatego Wściekły wracał częściej – liczył, że wreszcie uda mu się wypełnić zadanie. Jednak dopiero badanie syna Vatatar przyniosło rozwiązanie i promieniem Wulnamfang udało się przesłać instrukcję korygującą temperaturę. Tak Frkrik przeżył i został przedstawicielem.

Frkrik, Vrago i Wściekły, zwany odtąd Przewodnikiem, stali się bohaterami ludu Maptara. O pamiętnym dniu, który odmienił los całej rasy opowiadano potem przez wieki, jednak tu i teraz, Vrago pożegnała wdzięcznych przyjaciół i ruszyła w dalszą drogę. Maptara oferowali jej co dusza zapragnie, jednak Vrago wzięła tylko meble i suknie, które owadoludzie dla niej wykonali. Te pamiątki zawsze przypominały jej, żeby nigdy się nie poddawać.

Źródło grafiki: https://jjpeabody.deviantart.com/art/Arid-Desert-Landscape-490369744

8 myśli na temat “Vrago: Wściekły

  1. Dzisiejsze opowiadanie zupełnie nie ma dialogów, wszystko jest opowiadane przez narrację. Co sądzicie o takiej formie? Jak podobała Wam się „intryga”?

  2. Jestem pod ogromnym wrażeniem twojego talentu pisarskiego, i ciągle mi mało. Wiem że to nie jest odpowiedz na Twoje pytania, ale tak, wszystko mi się podoba.:)

      1. Zaobserwowałam ostatnio wiele zmian tego rodzaju. U wielu moich znajomych dokonują się właśnie jakieś przełomy życiowe, totalne przebranzowienia. ( Sama o tym myśle) Ciekawa jestem twojego spojrzenia, tzn taka postać jak Vrago może poleciecz wszędzie i robić wszystko, ale ciekawa jestem jak poradziła by sobie z wyzwaniem „nowa praca”. Sama nie wiem jak miało by to wyglądać, No ale właśnie, jeśli możemy robić wszystko…to co robimy?

          1. Tak ale bardziej mnie interesuje strona psychologiczna niż rodzaj pracy… zresztą nie wiem, ciekawa jestem takiego aspektu u tej postaci.

            1. Mówimy o sytuacji, gdzie na opowiadanie składają się przemyślenia Vrago jako „ryby wyciągniętej z wody”?

              Pomyślę nad tym, choć ta miniseria może mieć problem z zadowalającym uchwyceniem tego tematu. Wystarczy spojrzeć na dzisiejsze opowiadanie – szczegółów o Maptara jest mało, wszystko skupia się na wizycie Vrago, jej prostych relacjach z tubylcami i Wściekłym. Specjalnie skompresowałem wiele rzeczy, żeby nie dzielić tego na kolejne części, jak główny cykl. W opowiadaniu o przemyśleniach w nowej sytuacji może być problem z odpowiednim wstępem, rozwinięciem i zakończeniem dla tego problemu :/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *