Savitar: Pamięć w zieleni #1

Naos w Uniwersum 595. Planeta w całości pokryta przez inteligentną dżunglę. Obcy traktowani są tu zawsze tak samo – każdy intruz, który jest organiczny i może zostać włączony do zielonego kolektywu jest atakowany przez zarodniki roślin. Materiał niekompatybilny jest wystrzeliwany na orbitę planety, przez olbrzymią, zbudowaną z roślin wyrzutnię.

Dawno temu Naos wyglądała zupełnie inaczej – była pozbawioną roślinności kolonią górniczą. Wszystkie liczące się siły walczyły o każdy kilogram wydobywanej przez górników rudy tryrytu. Niestety niebezpieczna atmosfera planety ograniczała wydajność górników, dlatego naukowcy wpadli na genialny w tamtej chwili pomysł. Stworzyli roślinność, która stopniowo usuwała ciężkie metale i żrące substancje z atmosfery Naos. Planeta w ciągu roku stała się miejscem przyjaznym dla górników, kolonia szybko zaczęła się rozrastać, a zyski rosły w niesamowitym tempie. Bioinżynierowie i biznesmeni szybko poklepali się nawzajem po plecach, nie wiedząc, że rośliny, które stworzyli rozwijały się szybciej i bardziej nieprzewidywalnie niż się im wydawało. Dżungla miała własne plany. Pół roku później Naos została oznaczona jako planeta skrajnie niebezpieczna, a wszyscy mieszkańcy, których wchłonęła roślinność zostali uznani za zmarłych.

Okazjonalnie zdarzał się nieostrożny badacz, który lądował na planecie, tylko po to by szybko podzielić los kolonistów. Takim osobnikiem był Benjamin Lazarus, który właśnie budził się z bardzo długiego snu. Winorośl delikatnie wyciągnęła go ze ściany roślin i postawiła na szerokiej gałęzi olbrzymiego drzewa. W pierwszej chwili profesor miał problem z utrzymaniem się na nogach, ale po chwili pokonał zawroty głowy i pieśń lasu, bezustannie grającą w jego głowie.
Wreszcie, obudzili cię. – Lazarus odwrócił się, by zobaczyć Vrago. Zamiast typowego kombinezonu miała na sobie coś co wyglądało jak pancerz bojowy złożony z drewna i pnączy. Jej włosy, skóra i tęczówki wszystkie lśniły innym odcieniem zieleni. Jedynie białka oczu bardziej się wyróżniały – były kompletnie czarne.
Lazarus zgiął się w ukłonie i wypowiedział następujące słowa:
Jesteś Cierniem Naos, będę ci wiernie służył. Jakie jest zadanie?
Vrago skinęła mu łaskawie głową. Cały czas patrzyła na niego władczo, jakby jego posłuszeństwo było czymś oczywistym. W końcu ona była Cierniem, specjalną jednostką wysyłaną przez Naos, gdy bardziej…indywidualne podejście, było niezbędna dla przetrwania planety. Nie była w stanie określić czym on był, wyglądał podobnie jak ona, choć nie był opancerzony, ale nie mogła odczytać z pieśni roślin jaka jest jego funkcja.
W Naos są dwie anomalie, których nie da się usunąć. Musimy to naprawić. Przynoszą nam tylko ból dlatego… – po wypowiedzeniu tych słów, przez jej twarz przewinął się delikatny grymas, po czym jej mina i ton głosu złagodniały. – Musimy znaleźć nasz statek, zgaduję, że jedna z tych anomalii to Savitar. Przepraszamy za oschłe traktowanie, ale czasem ciężko pokonać wpływ tej…planety.
Nie rozumie… – nim profesor dokończył, jego głowę przeszył ostry, ale krótkotrwały ból. Gdy nieprzyjemne uczucie zniknęło, poczuł, że myśli dużo wyraźniej i wie dokładnie o czym Vrago mówiła. – No tak, nieoczekiwany skutek naszego eksperymentu. Dobrze, że Naos nie odarła nas kompletnie z osobowości.
Jeszcze. – głos Vrago był podszyty realną obawą, że jeśli zabawią na tej planecie zbyt długo, to nawet nie zorientują się jak zapomną kim właściwie są. – Nie marnujmy czasu.
Lazarus wyłączył organiczny skaner w który wyposażyła go Naos. W trakcie rozmowy zdążył zebrać wstępne dane i mógł się już podzielić wynikami.
Ciekawe. Naos nie jest w stanie sprecyzować czym są te anomalie, dlatego nie może się ich pozbyć. Jeśli jedną z nich faktycznie jest Savitar to nigdy nie spotkałem się z tym, żeby wytwarzał tak zmienne odczyty…
Na odległość niczego się nie dowiemy. – Vrago zamyśliła się. – Musimy wybrać jedną z nich. Moglibyśmy spróbować sprawdzić obydwie, ale sądzimy, że to jest ostateczność, jeżeli nie znajdziemy statku za pierwszym razem. Zbyt długi pobyt tutaj źle się dla nas skończy.
Możemy też spytać o radę Driady. – odparł Lazarus, wzruszając ramionami.
Vrago zastanawiała się o kogo chodzi profesorowi, ale szybko przypomniała sobie o wyjątkowej istocie, która mieszkała niedaleko ich obecnej pozycji.
– No tak, ona…

Ciąg dalszy w Savitar: Pamięć w zieleni #2!

Źródło grafiki: https://pl.pinterest.com/pin/429741989426888147/

10 myśli na temat “Savitar: Pamięć w zieleni #1

  1. Krótsze fragmenty opowiadania bardzo na plus, pozostawia to niedosyt i jeszcze chętniej czeka się na ciąg dalszy 🙂

  2. Bardzo dobry kawał opowiadania 🙂 sprecyzowalbym tylko z jakiej ściany wyciągnęli Lazarusa, bo z początku myślałem, że ze statku 😛
    Szkoda, że nie widać jak kształtują się wyniki ankiety. I dlaczego można oddać więcej niż jeden głos?

    1. Ano, w sumie przeoczenie z tą ścianą.

      Na początku chciałem ujawniać wyniki ankiety, ale potem stwierdziłem, że nie będzie niespodzianki jak będzie wiadomo jaki jest wynik. Mogę włączyć ograniczenie do jednego głosu, ale wymagałoby to logowania przez Google – głosujących jest na tyle mało i nie nadużywali tego jeszcze, więc nie ma takiej potrzeby.

    1. Dziękuję 😉 Dzisiaj jeszcze nie, ale sądzę, że jutro zabiorę się za ciąg dalszy, bo głosów w ankiecie jest dość 😀

          1. To tylko buźka była, ale nie zrobiona z klawiatury tylko z zakładki, może temu:)

            1. Aaaaah, to pewnie temu 😉 Proponuję pozostać przy tekstowych emotkach, bo widocznie mój WordPress, nie radzi sobie z innymi 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *