Dziennik Savitar #2: Zaufanie

Na ujęciu, Lazarus i Vrago siedzieli w dużych fotelach na pokładzie obserwacyjno-rekreacyjnym Savitar. Obserwowali fluktuacje anomalii przestrzennej, która chaotycznie rosła i zmniejszała się, pulsując przy tym różnorodnością kolorów.
…nie pytałem ich o zdanie, bo wiedziałem, że odmówią. Ich przekonania religijne zabraniały manipulacji genetycznej. – Lazarus opowiadał jedną ze swoich historii, jednak tym razem nie były to radosne, przygodowe opowieści jakimi zwykł był raczyć Vrago.
Co pan zrobił? – spytała poważnie kobieta.
Jeden z nich był skłonny złamać przykazania kapłanów i zgłosił się potajemnie do mnie, żebym poddał go eksperymentom. Zgodziłem się i po wielu dniach udało nam się stworzyć terapię, która pozwalała pokonać wirusa. Niestety zmieniała przy tym ich wygląd i biologię, nieznacznie, ale dość, żeby wiedzieli, że coś się stało.
Vrago nie odpowiadała, więc profesor kontynuował.
Bez jego wiedzy, wymazałem pamięć ochotnika, po czym zmodyfikowałem ich zapasy żywności, tak żeby każdy otrzymał dawkę. Gdy zorientowali się co się stało, byli wściekli. Oddałem im ochotnika, kłamiąc, że porwałem go by na nim eksperymentować. Oczywiście zażądali, żebym wynosił się z ich planety i nigdy nie wracał. Spełniłem ich życzenie.
Złamałeś ich prawo do decydowania o sobie. – odparła surowo Vrago. Profesor słyszał po jej głosie, że jest wściekła, ale powstrzymuje się żeby na niego nie wybuchnąć. – Nawet jeśli miałoby to doprowadzić do zagłady całej społeczności z powodu zacofanego zabobonu, do nich należała decyzja, nie do ciebie.
Wiem. – odparł cicho Lazarus. – Jednak wiedz, że gdybym został postawiony przed tą decyzją ponownie, zrobiłbym to samo.
Po dłuższej ciszy, Vrago uspokoiła się i powiedziała:
– Niech pan nigdy nie próbuje z nami czegoś takiego. Nigdy.
Dobrze, obiecuję. – odparł Lazarus.

Kamera znowu zaczęła nagrywać. Lazarus stał w swoim laboratorium i analizował dane.
– Savitar, jaki jest status projektu Wulnamfang 1.0?
Komputer pokładowy odpowiedział głębokim, męskim głosem:
Oprogramowanie zaktualizowane w 62%. Za dwie godziny dotrzemy do obiektu testowego.
Doskonale. – odparł profesor, po czym włączył interkom. – Vrago, za dwie godziny będziemy mogli przetestować twoją nową broń, bądź gotowa.
Dobrze, profesorze. – odparła kobieta.
Czy wszystko w porządku na mostku? – spytał profesor.
Tak, żadnych anomalii ani wrogich jednostek w pobliżu. Jest tak spokojnie, że mogę poczytać poradniki, które mi pan polecił.
Dobrze, dobrze. – odparł z uśmiechem Lazarus. Vrago bardzo dużo czytała i zadawała ogromną ilość pytań. Z dnia na dzień jej wiedza na temat obsługi statku i zjawisk, które napotykali rosła coraz bardziej. Lazarus z fascynacją obserwował tempo w jakim kobieta zdobywała wiedzę i zastanawiał się, gdzie leży granica jej możliwości.
Gdy rozłączył interkom na ekranie wyświetlił skany medyczne Vrago, gdy pierwszy raz ją zeskanował. Obok nich pojawiły się dane, które Savitar pobrał, na jego polecenie, z wydarzeń na jachcie Joku.

Ujęcie wróciło do pokładu obserwacyjnego. Anomalia kontynuowała swój szalony taniec, a profesor i Vrago swoją rozmowę.
Fara złamała prawo parę razy, jednak zawsze była to dla niej ciężka decyzja. – powiedziała Vrago. – Lata surowej edukacji wśród Poszukiwaczy wbiły jej do głowy dyscyplinę, praworządność i jedynie bezgraniczne posłuszeństwo wobec zwierzchników pozwalało jej popełnić przestępstwo z ich polecenia. Za to Vrago…w tej historii jest wiele przypadków bezmyślnych mordów, krwawych wojen, prześladowań. Dopiero połączenie z Farą i nasze podróże nauczyły lud Vrago pokory i rozsądku. Żałujemy tego co robiliśmy i zrobilibyśmy wszystko żeby to naprawić, ale nie jesteśmy w stanie. Będziemy musieli żyć z tym wstydem i wyrzutami sumienia, aż do końca naszych dni.
Vrago wyglądała na naprawdę załamaną, gdy sobie wszystko przypomniała. Profesora to nie dziwiło – jedna osoba zmuszona była dźwigać koszmary zbrodni całego narodu.
Jak myślisz, czy kiedyś uda się was rozdzielić? – spytał Lazarus, mając w pamięci słowa kobiety, gdy stała się boginią na Xmir.
Może. Trochę straciliśmy na to nadzieję, po tych dwóch latach. – odparła niepewnie kobieta. – Może z pana pomocą, uda nam się znaleźć rozwiązanie. Nie będziemy jednak szukać na siłę, na razie chcemy dalej podróżować, odkrywać nowe rzeczy i pilnować żeby nie dostawał się pan w tarapaty.
Oboje zaśmiali się.

Kamera zgasła, a gdy się włączyła ponownie Vrago, pomagała w rekonstrukcji zniszczonej wioski istot przypominających pierzaste homary. Jeden z robotników wydał z siebie parę krótkich cyknięć o różnej głośności.
Czy ufamy profesorowi? – Vrago chwilę się zastanowiła. – Tak, choć czasem potrzeba mu…nadzoru, żeby nie zrobił czegoś głupiego.
Homar cykał dużo szybciej i dłużej tym razem.
Nie musicie dziękować cały czas. – zaśmiała się kobieta. – Bardzo nam miło, że mogliśmy wam pomóc. Na pewno…
Vrago nie dokończyła, bo część homarów zaczęła nerwowo cykać. Kobieta pobiegła w stronę zamieszania, a kamera poleciała za nią. Okazało się, że jedno z rusztowań zawaliło się i naruszyło kolejne. Nim kamera zgasła, uderzona spadającą belką, nagrała Vrago, rzucającą się by ratować grupę robotników. Coś koło kobiety błysnęło i nagle nagranie się urwało…

4 myśli na temat “Dziennik Savitar #2: Zaufanie

    1. Spoiler – to jeszcze nic 😀

      W kolejnych opowiadaniach ujawnię więcej szczegółów z dotychczasowego życia każdego z nich 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *