Savitar: Broń jedyna w swoim rodzaju – podsumowanie

Pierwsze opowiadanie Savitar za nami! Czas więc krótko podsumować wnioski jakie pojawiły się w trakcie „produkcji”.

KONIEC…JAK SIĘ Z TYM CZUJESZ?

Wspaniale! Miałem parę krótkich, skończonych tekstów, ale „Broń jedyna w swoim rodzaju” jest pierwszym dłuższym opowiadaniem, które skończyłem i, na tą chwilę, jestem z niego bardzo zadowolony, zwłaszcza z finałowej części, którą pisało mi się najlepiej ze wszystkich. Mimo, że trwało to ponad cztery miesiące to jestem dumny, że dotrwałem i nie porzuciłem tego projektu, jak wielu innych. To cieszy i daje nadzieję, że Savitar będzie czymś więcej niż luźnymi notatkami w pliku schowanym gdzieś na dysku.

ANKIETY
Na początku uważałem, że to fajny pomysł, ale już przy drugiej części chciałem zrezygnować z nich. Wydawało mi się, że utrudniają pisanie, bo nie wiadomo jak ludzie zagłosują i jakbym napisał coś co nie będzie pasować to będzie to trzeba wywalić. Poza tym głosów jest zawsze mało – najwięcej było pięć przy Savitar #3, ale przeważnie są to dwa głosy. Teraz jednak uważam, że warto je robić. Dlaczego? Bo dostałem wiadomość od jednej z fanek (tak jest, Savitar ma fanki! Tyle wygrać!) jak dyskutują o tym co wybrały w ankiecie. To jest chyba najfajniejsza informacja jaką można dostać – wiedza, że są osoby, które tak bardzo się angażują w wykreowany przez ciebie świat. Dziękuję!

DŁUGOŚĆ
Waham się w kwestii długości części. Generalnie każda część „Broni…” ma ok. 1200-1700 słów. To nie jest dużo, ale chwilami się zastanawiam czy mniej, ale częściej nie byłoby lepszym pomysłem. Oczywiście oznaczałoby to więcej ankiet i więcej wyborów dla czytelników. Zapewne przy następnym opowiadaniu przetestujemy tą koncepcję.

ZAŁOGA
Cały czas waham się też czy rozszerzać załogę Savitar. Naczelną inspiracją dla powstania Savitar stał się komiks „Valerian” Pierre’a Christina i Jean-Claude’a Mézières’a. W komiksie podobało mi się to, że główni bohaterowie, Laureline i Valerian, są tylko we dwójkę. Spotykają różne inne postacie, zawiązują przyjaźnie, ale w wielu sytuacjach mogą polegać wyłącznie na sobie. Dzięki temu mogli przez te 23 tomy rozwinąć się jak należy, a czytelnicy zżyli się z nimi. Z drugiej strony stoją seriale, którymi również mocno się inspiruję – Star Trek i Stargate: SG-1, gdzie więcej postaci pozwalało na większą różnorodność historii i na ciekawe konflikty między światopoglądami członków zespołu.

Decyzja jest ciężka. Savitar to nie komiks w którym pojedyncza historia pojawia się co trzy lata, dlatego może się okazać, że dwójka bohaterów szybko się znudzi. Natomiast rozszerzając skład załogi boję się, że Vrago i Lazarus zostaną niechcący zepchnięci na dalszy tor i nie rozwiną się jak należy, a to przecież od nich się wszystko zaczęło. Cóż…czas pokaże…

TŁUMACZENIE
Potwornie chciałbym aby każda część Savitar miała też swoją wersję angielską. Dotychczas udało mi się przetłumaczyć tylko pierwszą część „Broń…”, ale z czasem i siłami jest różnie, więc wolę popełnić kolejne opowiadanie po polsku niż cofać się do brakujących tłumaczeń. Może uda mi się przetłumaczyć całość „Broni…” skoro już została zakończona, ale jak jest ktoś chętny do pomocy to nie pogardzę.

ILUSTRACJE
Savitar to opowiadania, więc pozostawiam wyobrażenie Lazarusa, Vrago i światów które odwiedzają wyobraźni czytelników. Mimo to fajnie by było podłapać jakieś ilustracje albo chociaż logo – Zgromadzenie ma swoje logo i ładniej przez to wygląda, Savitar niestety nie ma tyle szczęścia.

CO DALEJ?

Nie mam jeszcze solidnego pomysłu na następne opowiadanie. Na pewno chciałbym żeby to było coś innego niż „Broń…”, ale chciałbym też, żebyście mieli też coś do powiedzenia w tej kwestii, dlatego dołączam ankietę podsumowującą „Broń jedyną w swoim rodzaju”! Czas oczekiwania na rozpoczęcie nowej przygody postaram się uprzyjemnić wam nowymi Dziennikami Savitar!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *