Savitar: Broń jedyna w swoim rodzaju #3

Na głównym ekranie pojawiła się Ssiranis. Vrago i Lazarus skrzywili się niemal synchronicznie. Oboje mieli nadzieję, że uda im się jak najszybciej znaleźć sposób na wyrwanie się z pod wpływu administratorki.
– Wasz statek ma zaprogramowany kurs na planetę Xmir, na odległych rubieżach Terytoriów Wspólnych. Komunikacja jest możliwa tylko bezpośrednio z moim zaufanym pracownikiem. Reszta systemów jest do waszej dyspozycji. Wiem, że będziecie próbowali usunąć modyfikacje, czego odradzam – może was spotkać nieprzyjemna niespodzianka.
Lazarus spoglądał ponuro na ekran. Nie miał najmniejszego zamiaru zastosować się do przestrogi jednak musiał postępować ostrożnie. Ssiranis chciała się upewnić, że w razie buntu nie zostanie żaden ślad po jej nielegalnych interesach, więc na pewno technicy Galmary zamienili Savitar w latającą bombę. Miał pewien pomysł, jednak musiał poczekać, aż znajdą się poza statkiem i będą mieli alternatywną metodę dalszej podróży. Na wszelki wypadek.
– Powierzchnię Xmir pokrywają głównie oceany, z nielicznymi większymi wyspami i archipelagami. Jedynym rozumnym gatunkiem zamieszkującym tę planetę są Xmirianie, prymitywna rasa rybaków. Badania opublikowane niedawno przez profesora archeologii, Xabata Rrira, sugerują, że Xmirianie byli kiedyś bardzo zaawansowanym ludem, dysponującym artefaktem, który, według inskrypcji, zwali Bogotwórcą. Waszym zadaniem będzie zdobycie tego artefaktu dla mnie.
Równolegle z wypowiedzią Ssiranis na stacjach Lazarusa i Vrago pojawiły się dokumenty Rrira na temat Xmir i jego rdzennej ludności. Vrago skupiła się na holozdjęciach ruin gdzie archeolog znalazł informacje o tajemniczym artefakcie.
– Jeśli odniesiecie sukces, skontaktujcie się z moim łącznikiem. W przypadku klęski – nie znam was i jeśli zostaniecie schwytani nawet nie kiwnę palcem żeby was ratować. Oczekuję rychłej odpowiedzi.
Tymi słowami wiadomość się zakończyła, a statek automatycznie wszedł w nadprzestrzeń. Bez zapasu morfomaterii zmuszeni byli podróżować przy użyciu klasycznego hipernapędu. Według wskaźników do Xmir mieli dotrzeć za osiem godzin, co dawało im czas na omówienie dalszego planu działania.

Lazarus wstał i zwrócił się do towarzyszki:
– Chodź ze mną.
Vrago skinęła mu głową, po czym dołączyła do niego i razem opuścili mostek. Szli przez korytarze Savitar w milczeniu. Kobieta nie podejmowała rozmowy, bowiem czuła, że profesor ma dobry powód by milczeć – prawdopodobnie związany z tym co ludzie Ssiraniss zrobili jego statkowi. Po minucie czegoś co wyglądało jak bezcelowy spacer, Lazarus polecił Vrago, żeby stanęła w miejscu. Dotknął skóry w lewej ręce i w błysku światła znaleźli się w innym miejscu. Pomieszczenie było wypełnione sprzętem podobnym do ambulatorium Savitar, jednak w przeciwieństwie do jasnych ścian i oświetlenia, ten pokój był oświetlony szczątkowo i utrzymany w ciemnych barwach. Profesor odetchnął i uśmiechnął się do towarzyszki.
Wreszcie możemy porozmawiać na osobności. Wybacz, że nic nie mówiłem, ale musiałem mieć pewność, że umkniemy podsłuchom pani administrator. – powiedział, po czym wskazał jeden z foteli. – Siądź proszę.
Vrago zajęła miejsce na jednym z foteli i od razu wyraziła swoje obawy odnośnie działania profesora.
Myślisz, że Ssiranis nie zorientuje się, że coś knujemy?
Zleciłem Savitar przygotowanie holonagrania specjalnie na potrzeby podglądu. Jeżeli ludzie pani administrator coś zarejestrują to jedynie mój hologram oprowadzający twój hologram po pokładzie. – Lazarus uspokoił ją i wrócił szybko do meritum sprawy. – Co sądzisz o tej misji?
– Martwi nas to zadanie. – odparła Vrago. – Czemu administratorka, osoba praktyczna, wysyła nas żebyśmy uganiali się za starożytną legendą?
O tym samym pomyślałem. – Lazarus pogładził się po brodzie. Cała ta sprawa była bardzo podejrzana i bał się, że wpakowali się w jeszcze bardziej niebezpieczną sytuację niż się pierwotnie wydawało. – Ssiranis wie więcej niż chce nam powiedzieć. My za to mamy szczątkowe dane, a tubylcy raczej nie pomogą nam odnaleźć tego artefaktu…o ile on w ogóle istnieje…
Vrago uśmiechnęła się. Nie chciała tego mówić na mostku, właśnie z obawy, że ktoś może podsłuchiwać rozmowę, ale teraz mogła podzielić się spostrzeżeniami, skoro profesor był pewien, że tutaj byli bezpieczni.
Nie możemy mieć pewności czy Ssiranis o tym nie wie, jednak przyjrzeliśmy się tłumaczeniu inskrypcji przygotowanym przez Xabata Rrira i jest ono tak samo toporne, jak niekompletne. – odparła z niemałym triumfem w głosie. – Profesor nie zaznaczył, że ruiny, które badał zawierały jedynie wskazówkę do kolejnego kompleksu, gdzie można znaleźć współrzędne Bogotwórcy!
Lazarus nie krył zaskoczenia.
Jak udało ci się to odczytać? – zapytał towarzyszki. – Savitar próbował przetłumaczyć inskrypcje, jednak bezskutecznie!
To jeden z…talentów, jakie pochodzą z naszego połączenia. – odparła pukając się po głowie. – Nie jesteśmy w stanie wytłumaczyć dlaczego, ale Vrago pozwalają nam rozumieć większość mówionych i pisanych języków.
Naprawdę jesteś pełna niespodzianek! – zaśmiał się profesor. – Jak skończymy tą misję chciałbym cię zbadać dokładniej, o ile oczywiście mi na to pozwolisz.
Uśmiech Vrago, choć pełen dumy, był w minimalnym stopniu podszyty strachem. Nie wywołała go jednak propozycja Lazarusa, a coś co czuła jeszcze nim ją pojmali handlarze niewolników. Pamiętała jak zaraz po połączeniu była pełna obaw, iż symbioza Fary z królestwem może mieć katastrofalne skutki, gdy Vrago przeciąży organizm kobiety. Dlatego tak desperacko szukała sposobu na rozdzielenie. Jednak od tamtej chwili minęły dwa lata i nic się nie stało. Symptomy, które traktowała jako oznakę destabilizacji ustąpiły. Czy to oznaczało, że najgorsze minęło, czy jest to zaledwie cisza przed burzą?
Zgadzamy się, o ile nie będzie to zbyt inwazyjna procedura. – odparła nonszalancko, ale od razu spoważniała. – Czy masz jakiś pomysł na…zabezpieczenia Ssiranis?
Profesor również przestał się uśmiechać.
Mam pomysł, jednak musimy znaleźć się bezpiecznie poza pokładem statku. – Lazarus stanął przy jednej z konsoli. Po wprowadzeniu paru komend, z alkowy, której wcześniej Vrago nie zauważyła, wyszedł robot przypominający pająka. Maszyna miała walcowaty tułów i przemieszczała się na ośmiu nogach. Gdy zbliżyła się do Vrago, z tułowia wysunęła się pojedyncza macka. Odnóże zbliżyło się do kobiety i oświetliło ją błękitnym światłem przez parę sekund, następnie błyskawicznie się schowało, a robot wrócił do alkowy. Lazarus wyjaśnił:
Na Savitar jest parę robotów tego typu – pomagają w utrzymaniu okrętu i naprawach pod nieobecność załogi. Jednak ten konkretny model jest szczególnie przygotowany do sytuacji takich jak ta. Gdy tylko opuścimy pokład, zajmie się sprawdzeniem całego okrętu pod kątem nieprawidłowości, podsłuchów i…materiałów wybuchowych.
Vrago w pierwszej chwili była zaskoczona, ale wiedziała, że podejrzenia Lazarusa są słuszne. Ssiraniss na pewno przygotowała się by ukarać ich nieposłuszeństwo lub klęskę, dlatego Vrago miała szczerą nadzieję, że maszyna profesora okaże się lepsza niż wszyscy technicy Galmary.

Kobieta wstała i przeciągnęła się.
Mamy jeszcze parę godzin podróży przed sobą. – odparła. – Będziemy potrzebować uzbrojenia i wyposażenia do tego zadania, a my nic nie wiemy o sprzęcie jakim dysponujesz. Bedziemy potrzebować szkolenia.
– Oczywiście, chodźmy do zbrojowni…

Gdy Savitar dotarł do celu, oboje byli już gotowi na mostku. Z orbity Xmir nie prezentowała się interesująco. Jednostajnie fioletowa powierzchnia planety była tylko sporadycznie przerwana niewielkimi archipelagami. Siedliska rdzennych mieszkańców nie były widoczne z orbity. Według informacji Ssiranis, Xmirianie unikali stałego lądu jak tylko mogli, budując swoje osady na ogromnych stworzeniach przypominających ziemskie meduzy. Taki wybór dawał tubylcom dodatkowy atut w obronie – przez stulecia organizmy Xmirian wypracowały odporność na toksyczny jad Xiriri, jak zwali owe meduzy.
Ciekawe… – mruknął Lazarus znad ekranu swojego stanowiska.
Co się stało? – spytała Vrago.
– Nie jesteśmy tu jedynymi gośćmi. Czujniki Savitar wykryły, że na powierzchni planety jest obcy statek. Spróbuję nawiązać komunikację.
Minęło około pół minuty nim otrzymali odpowiedź na wezwanie. Na ekranie pojawiła się pękata istota o gładkiej, blado-zielonej, pokrytej lśniącym śluzem skórze. Vrago przypominał nieco, wielką, gadającą żabę, ale od pełnego podobieństwa odróżniały go chociażby kozie oczy, podwójne czułki wyrastające z głowy czy wielki, beczkowaty nos. Przynajmniej tak się jej wydawało, kto wie czym ten nos mógł być.
– Fortuna z wami, przyjaciele! Przepraszam za zwłokę, moi pracownicy uznali że też mają urlop i dość swobodnie podeszli do wypełniania obowiązków. Jestem Joku Marumalo, przedsiębiorca, tryliarder i promotor kultury! Jeśli mogę być tak śmiały, skąd przybywacie?
Lazarus bez zwłoki odpowiedział.
Jestem profesor Lha’Zar z Mjuriańskiej Akademii Nauk. Wraz z moją asystentką Vra’Gho postanowiliśmy przeprowadzić obserwacje Xmirian, niezbędne do mojego najnowszego artykułu o przystosowaniach ewolucyjnych i sztucznym przyśpieszaniu procesów adaptacyjnych.
Vrago była pod wrażeniem jak szybko Lazarus sfabrykował takie kłamstwo, jednak bała się, że w którymś momencie taki fałsz zemści się na nich. Joku wydawał się być pod wrażeniem.
– Naukowiec! Świetnie! Jest już z nami profesor Xabata Rrir – finansuję jego kolejną wyprawę badawczą w głębinach Xmir. Może zechcą państwo dołączyć do nas na moim jachcie? Zapewne są państwo zmęczeni podróżą, Mjur jest tak daleko od Xmir…
Oczywiście, za 15 minut spotkamy się z panem na powierzchni. Do zobaczenia. – Lazarus zakończył rozmowę, po czym zwrócił się do Vrago. – Savitar zamaskował nasze oblicza jako członków rasy Mjur. Pan Marumalo zapewne wie czemu tu jesteśmy, ale może uda się go zwieść na tyle długo, żeby zdobyć dostęp do artefaktu przed nim.
– Czy nie powinniśmy się rozdzielić? Zyskamy przewagę jeśli jedno z nas uda się na spotkanie z Joku, a drugie popłynie w tym czasie do ruin. Jesteśmy w stanie zrobić coś takiego nie alarmując naszego „gospodarza”?
Lazarus pogładził się po brodzie. Mogli skorzystać z pojazdu zwiadowczego, który był schowany w Savitarze, jednak musieliby zrobić to bardzo dyskretnie. Z drugiej strony we dwoje mieli większe szanse na jachcie Joku, gdyby coś poszło nie tak…

Ciąg dalszy w Savitar: Broń jedyna w swoim rodzaju #4!

7 myśli na temat “Savitar: Broń jedyna w swoim rodzaju #3

  1. Lazarus kojarzy mi się z Mordinem z ME2 😀 A Vrago z Legionem <3
    Niecierpliwie czekam na ciąg dalszy 🙂

    1. Dzięki Ryjku 😀 Lazarus wydaje mi się wciąż za mało szalony na Mordina, a Vrago zbyt ludzka na Legiona, ale są to bardzo pochlebne porównania 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *