Savitar: Broń jedyna w swoim rodzaju #1

Galmara w Uniwersum 342. Najważniejszy obiekt Terytoriów Wspólnych. Ogromna, ciągle rosnąca kosmiczna, która nie ma sobie równych. Nie jest to miejsce równie prestiżowe, co chociażby Klejnot Wspólnoty, jednak to tutaj zawierane są najważniejsze umowy i sojusze między gwiezdnymi imperiami. Oczywiście zupełnie nieoficjalnie. Galmara to miejsce gdzie kwitnie przemyt i czarny rynek, a popularne powiedzenie głosi, że jeśli nie znajdziesz czegoś na owej stacji to pewnie to nie istnieje. Wiadomo, że w tak wielkiej, niezbadanej galaktyce nie może to być prawdą, jednak fakt pozostaje faktem – Galmara niejednego potrafi zadziwić.

Tak istotne, a zarazem pełne ścierających się sprzeczności miejsce nie przetrwałoby bez rządów silnej ręki. Galmarze potrzebny jest administrator, z którego zdaniem każda rozsądna istota będzie się liczyć – czy to ze strachu czy z szacunku. Preferowalnie obydwóch. Oczywiście nikt nie śmie wątpić, że takim administratorem jest Ssiranis, kobieta z jaszczurzej rasy Vissari. Nikt, albowiem pani administrator upewniła się, żeby wszyscy sceptycznie nastawieni szybko znaleźli się po mniej przyjaznej stronie śluzy.

Ssiranis przeglądała w swoim gabinecie raporty ochrony. Długo napracowała się, żeby zimny, ciemny gabinet poprzednika choć trochę zaczął przypominać ciepłe dżungle rodzinnej kolonii. Nie udało się to idealnie, jednak Ssiranis nigdy nie narzekała. Nie po to została administratorką Galmary żeby teraz tęsknić za domem. Na stacji zawsze było pełno ważnej pracy, jak choćby rozwiązanie sprawy wprowadzenia na pokład nielegalnej broni.

Na polecenie Ssiranis czterech masywnych Povariańskich strażników wprowadziło do gabinetu dwoje ludzi. Mężczyzna, Benjamin Lazarus, były profesor Akademii Naukowej Kolbar VI w Uniwersum 89, zastanawiał się jak wykręcić się z tej sytuacji. Jego okręt, Savitar, skoczył do tego Uniwersum równo dwanaście godzin temu, spalając przy tym ostatnie rezerwy morfomaterii. Pierwsze sześć spędził szukając źródła morfomaterii, niezbędnej do zasilenia napędu międzywymiarowego, a gdy już dowiedział się gdzie i jak ją zdobyć musiał się starannie przygotować. Morfomateria była nielegalna na Terytoriach Wspólnych i na Galmarze pojawił się uzbrojony w przebranie oraz dokładny plan działania. Niestety, ów plan szybko spalił na panewce.

Kobieta, Vrago, poszukiwaczka skarbów z Uniwersum 665, ledwie godzinę temu została wypuszczona z paraliżującego kryształu stazy. Nie wiedziała, że od momentu pojmania przez handlarzy niewolników minęły już dwa miesiące. Wiedziała natomiast, że nie odzyskała pełnej sprawności po przymusowej hibernacji. Ciężko było się jej skupić, miała problem z koordynacją ruchów i…była kompletnie naga. Na szczęście nie odczuwała skrępowania. Bardziej interesowało ją gdzie jest, bo ostatnie co pamiętała to ruiny na planecie Purram, gdzie szukała artefaktu mogącego pomóc jej z pewną nietypową…przypadłością.

Ssiranis przyglądała im się uważnie. Potwornie brzydcy, jak wszyscy ludzie. Mężczyzna był średniego wieku, szczupłej budowy, wysoki. Czarne włosy i broda były powoli zaczynała naznaczać siwizna. Na jego skórze administratorka zauważyła pojedyncze elementy pochodzenia syntetycznego. Skany wykazały, że nie są niebezpieczne, jednak dokładnego działania nie udało im się ustalić. Oczy mężczyzny też były syntentyczne – jego tęczówki świeciły białym światłem.

Niestety kobieta była o wiele gorsza. Bardzo wysportowana figura i liczne blizny sugerowały kogoś komu nieobca była walka. Była niższa od towarzysza i mimo zmierzwionych, długich, kasztanowych włosów patrzyła się nad wyraz buntowniczo jasno zielonymi oczami. Ssiranis nie znosiła ludzi. Setki lat temu, któryś z jej przodków uznał, że krzyżowanie się z ludzkimi kolonistami to świetny pomysł i przez ową modę czyści rasowo Vissari występowali obecnie jedynie w holomuzeach. Widok ludzi doprowadzał administratorkę do szału, a ludzkich kobiet już w szczególności. Odstające uszy, wypukłe nosy, miękka, włochata skóra były złe, ale szczególną nienawiścią darzyła kobiece piersi i dziękowała w duchu, że Vissari nie zatracili jajorodności na rzecz ssaczego systemu rozrodczego. To by dopiero było upokorzenie…

Administratorka wskazała na jednego ze strażników. Specjalnie starała się, żeby jej obrzydzenie dotarło do tych prymitywnych istot.
Przynieście jej jakieś ubranie. Jej…ciało jest odrażające. – syknęła. – Ludzie to takie paskudne stworzenia.

Gdy strażnik wyszedł Ssiranis wróciła do cichego czytania zarzutów, nie zwracając kompletnie uwagi na więźniów. Miała nadzieję, że cisza spotęguje zdenerwowanie ludzi. Niestety nie mogła wiedzieć, że każde z nich było bardziej zajęte obmyślaniem planu ucieczki niż trwogą nad zagrożeniem w jakim się znaleźli. Oboje znali ludzi pokroju Ssiranis. Dogadywanie się nie miało sensu. Jedyne na co mogli liczyć to nieuwaga strażników, która otworzy im szansę na ucieczkę.

Strażnik wykonał polecenie zwierzchniczki dość szybko, jednak kombinezon, który przyniósł kiepsko leżał na ciele Vrago. Był ewidentnie przystosowany do kogoś, kto z budowy ciała zaledwie przypominał człowieka, nic więcej. Kobieta nie odezwała się jednak słowem, zawsze lepszy taki ubiór niż żaden. Przebierała się pod czujnym okiem wszystkich strażników, którzy musieli ją rozkuć na tą chwilę. Gdy Vrago była ubrana i ponownie skuta, administratorka zwróciła się do nich:
Wiecie, że bycie człowiekiem na Terytoriach Wspólnych to przestępstwo? Do tego karane śmiercią?
Dotarły do mnie takie informacje. – odparł sucho Lazarus. Nikt nie powiedział mu czemu, jednak profesor dowiedział się, że w tym Uniwersum ludzie wyginęli wiele lat temu. Niektóre rasy, same niezdolne do skutecznego prowadzenia działań wojennych, chciały wykorzystać ludzki genom do swoich celów. Dwie cywilizacje – Toham i Regana, podjęły próby klonowania ludzi, w celu stworzenia lojalnych, zaprawionych w boju żołnierzy. Niestety nie docenili możliwości swoich tworów, które zamiast mordować się między sobą zwróciły się przeciwko nim. Galaktyczna Wspólnota zjednoczyła się, żeby położyć kres, jak to zwali, „ludzkiej zarazie”, ale zarówno Toham, jak i Regana mieli pecha – obie cywilizacje nie dotrwały do końca konfliktu i ustanowienia praw zakazujących klonowania ludzi jako broni.
Dodatkowo, jakby nie był to wystarczający afront, próbowałeś zakupić duże ilości morfomaterii, która również jest nielegalna. – zwróciła się do Vrago. – …natomiast ciebie handlarz próbował sprzedać na targu jak najzwyklejszy we wszechświecie miotacz czy nóż. Zajęliśmy się już nim, natomiast ciebie, tak jak kolegę, spotka jedyne na co zasługuje nielegalny nóż. Dezintegracja.
Ssiranis nic więcej nie dodała. Cisza przedłużała się, a administratorka obserwowała z zaciekawieniem jaka będzie ich reakcja. Długo czekać nie musiała, gdyż Vrago straciła cierpliwość.
Jeśli liczysz, że zaczniemy błagać o litość, to pozostaje nam pogratulować cierpliwości. – odparła kobieta. Chciała być bardziej złośliwa, ale kombinezon był tak niewygodny, że ją dekoncentrował. – Nie pierwszy raz musimy dogadywać się z kimś twojego pokroju, dlatego zamiast tej całej szopki ze strażnikami i groźbami powiedz wprost czego od nas chcesz.
Lazarus przyjrzał się Vrago z zaciekawieniem. To było odważne posunięcie, ale miała rację – administratorka kazałaby ich zabić na miejscu, gdyby czegoś nie chciała. Pozostało im tylko czekać na propozycję…

 

…w tym miejscu chwilowo przerwiemy historię, żeby naświetlić nieco „z czym to się je”. Savitar to opowieść o  podróżach międzywymiarowych dwójki mniej-więcej-ludzi – profesora Lazarusa i Vrago. Obie postacie zaczęły swój żywot w ramach czatowej gry fabularnej na forum ssrpg.pl. Niestety taki typ rogrywki nie pozwalał im w pełni rozwinąć skrzydeł, a wydają mi się oboje na tyle interesujący, by stworzyć serię opowiadań w których będą głównymi bohaterami. W najbliższym czasie będę się z wami dzielił kolejnymi częściami opowieści, ale jako dodatkowy smaczek każdy fragment będzie zakończony ankietą, taką jaką widzicie poniżej. Wasz wybór w tej ankiecie wpłynie na kolejne wydarzenia w Savitar, dlatego zachęcam do głosowania i komentowania!

Ciąg dalszy w Savitar: Broń jedyna w swoim rodzaju #2!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *