Dawno, dawno temu był sobie Badmur, leśny stwór co długą brodę miał z liści, plecy porośnięte mchem i mimo brzucha tęgiego niczym kocioł, hasał zwinnie między drzewami na swoich wielkich stopach. Mimo, że większy był od dorosłego o dwa razy, zręcznie potrafił się ukryć przed każdym kto wszedł do lasu w którym mieszkał. Badmur był bardzo samotny – nie mógł opuścić lasu, a nikt nie chciał się z nim zaprzyjaźnić, bowiem straszny był z niego psotnik. Nie raz okrutnie dokuczył on drwalom i myśliwym, którzy nierozważnie przekroczyli granice jego krainy. Dlatego szybko ogłoszono, że do lasu Badmura nikt nie może wchodzić.

Raz za czas zdarzał się jakiś pechowy wędrowiec, który nieświadomy zagrożenia naraził się na psoty Badmura. Tym razem był to kupiec, który chciał odpocząć w cieniu drzew. Badmur w mig znalazł nowy cel do żartów, gdy ten doprowadzał swojego konia do leśnego strumyka. Gdy tylko zwierzę i jego pan łyknęli zimnej wody, zadziałała stwora psota. Koń chciał parsknąć, jednak to z ust kupca wydobył się dźwięk, a gdy mężczyzna chciał krzyknąć to z pyska konia wydobył się jego głos. Badmur skręcał się ze śmiechu patrząc jak obydwaj uciekali w popłochu. Zgłodniał stwór od tych psot, więc z radością zabrał się za pałaszowanie porzuconych przez kupca kluseczek. Badmur dumnie kroczył do swojej jaskini jednak gdy mijały stary dąb to jego spotkała psota. Zawsze zwinny Badmur tak rozsmakował sie w kluskach kupca, że potknął się o wystający korzeń, runął na ziemie i rozsypał wszystkie swoje łakocie. Oj wściekł się leśny stwór okrutnie, bowiem nie znosił, gdy coś mu nie wychodziło! Naburmuszony zebrał swoje kluski, jednak jednej brakowało. Szukał i szukał , a gdy spojrzał za dąb to miast brakującej kluski znalazł małą dziewczynkę. Śliczne to było dziecko, a jedyne w czym przypominało kluseczkę to rumiane, pyzate policzki i ubranko w kolorze najsmaczniejszych klusek.

Badmur ucieszył się niezmiernie. Wreszcie miał kogoś kto pomagał by mu w psotach, sprzątał, gotował i śmiał się razem z nim! Badmur zabrał dziewczynkę ze sobą żeby zamieszkała w jego jaskini. Niestety dziecko bylo słabiutkie, nie ruszało się zbyt wiele i mało mówiło. Koniec końców to Badmur musiał opiekować się dziewczynką, która nazywała się Sigri. Z takiego psotnika kiepski był jednak opiekun. Sigri często była słabo karmiona i samotna. Badmur wychodził rankiem i wracał wieczorem, a większość zdobytego jedzenia przejadał sam, narzekając na swojego kompana. Dziewczynka była bardzo ciekawa świata poza jaskinią i nie raz zadawała stworowi pytanie:
– Badmurze, Badmurze jak tam jest na górze?
Na to zirytowany stwór burczał:
– Na górze źli ludzie, Sigri tam nie pójdzie! – po czym zajmował się swoimi sprawami.
Pewnego razu Badmur, wrócił szczególnie uradowany. W lesie zgubił się dobry troll Skapgod, a Badmur, miast spłatać mu figla, złapał go i postanowił zjeść. Sigri odpoczywała, gdy stwór wniósł swój przyszły posiłek. Gdy Badmur zobaczył dziewczynkę leżącą na posłaniu z liści zezłościł się okrutnie i rozkazał jej natychmiast rozpalić ogień pod kotłem i naobierać marchewek do gulaszu z trolla. Sam poszedł nazbierać smacznych grzybów lecz poszukiwania szybko go znudziły i uciął sobie drzemkę pod dębem gdzie wypadły mu kluseczki. Sigri grzecznie, choć powolutku, przygotowywała strawę. Nie podobał się jej pomysł gospodarza jaskini. Troll wydawał się jej dużo milszy niż Badmur, dlatego poluzowała więzy krępujące Skapgoda. Niestety nim troll zdążył uciec, stwór Badmur powrócił z lasu i okrzyczał Sigri że jeszcze nie ugotowała gulaszu. Kazał dziewczynce siąść po drugiej stronie kotła, po czym podszedł do trolla by go podnieść i wrzucić do naczynia. Sigri w ostatniej chwili wpadła na pomysł i zapytała Badmura:
– Badmurze, Badmurze jak tam jest na górze?
Stwór był bardzo głodny dlatego gdy usłyszał ulubione pytanie dziewczynki zrobił się czerwony ze złości i ryknął na nią z całych sił:
– Na górze źli ludzie, Sigri tam nie pójdzie!
Gdy tylko stwór się obrócił, Skapgod wyswobodził się z więzów, po czym z całej siły pchnął Badmura do kotła pełnego gorącej wody i marchewek. Jak szybko Badmur wpadł do kotła, tak równie szybko z niego wyskoczył z wrzaskiem.
– Parzy! Piecze! Ojojoj! – krzyczał biegając po całej jaskini. Gdy ból ustał Badmur zrobił się jeszcze bardziej wściekły niż wcześniej, ale na próżno się rozglądał za Skapgodem i Sigri – troll szybko uciekł i zabrał dziewczynkę ze sobą. Gdy byli już bezpiecznie daleko od lasu, troll zabrał Sigri do swojego domku, nakarmił najwspanialszymi smakołykami jakie miał i przygotował dla niej pokoik, bo dziewczynka nie miała gdzie mieszkać. Tak Sigri zaprzyjaźniła się z dobrym trollem Skapgodem i był to początek ich wspólnych przygód.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *