Pilnuj, żeby Ci korony nie ukradli! (Kingdom)

…warknął rozgoryczony Poprzedni Król do Obecnego Króla. Nowy władca bez słowa ruszył na wschód. Jego koń nerwowo sapał, gdy powoli jechali wśród prastarych drzew. Obecny król wiedział, że czeka go niełatwe zadanie – w końcu tylu jego poprzedników marnie poległo na próbach zbudowania twierdzy, która oparłaby się potworom z głębi puszczy.

Gdy opuścili las, oczom władcy ukazał się widok nędzy i rozpaczy, który był dobrze znany jego poprzednikom. Zgaszone ognisko wokół którego krzątało się bez celu dwóch kmieci. Król westchnął. W mieszku u pasa pobrzękiwała garść monet, które otrzymał na „dobry” początek. W pierwszej chwili świeżo upieczony władca pomyślał o ucieczce – wziąć złoto, wynieść się z tych przeklętych ziemi jak najdalej, jednak poczucie odpowiedzialności wzięło górę. Tym razem się uda na pewno. On będzie tym, który zaprowadzi ład, ale żeby tego dokonać musi się jak najszybciej wziąć do pracy. Spiął konia, który ruszył galopem w stronę pożałowania godnego obozowiska.

Na efekty nie trzeba było długo czekać. Młody król szybko rozdysponował posiadane pieniądze – najął wolnych kmieci, rozpalił ogień w ognisku i rozkazał postawienie pierwszych warsztatów. Jednego z poddanych mianował łucznikiem, a drugiego budowniczym. Łucznik od razu wziął się do uzupełniania zapasów żywności. Dla budowniczego król miał bardzo istotne zadanie – nakazał mu budowę drewnianej palisady, która miała chronić króla i poddanych przed leśnymi stworami w nocy. Gdy poddani pracowali, król udał się na zwiad na wschód. Szybko spotkało go wielkie szczęście, gdyż na skraju lasu obozowali wagabundzi. Władca bez wahania najął ich do siebie na służbę – w powoli rosnącym grodzie już czekały na nich zadania. Jadąc dalej na wschód minął tajemnicze, kamienne kapliczki, których przeznaczenie, na razie, było mu zupełnie obce. Jego umysł był tak pochłonięty planami, że nawet nie spostrzegł, że słońce prawie zupełnie skryło się za horyzontem. W ostatniej chwili otrząsnął się i popędził konia, aby wrócić jak najszybciej do obozowiska.

Koń pędził co sił, jednak powoli zaczął słabnąć. Król usłyszał za sobą szelest i odgłosy czegoś co na pewno nie było leśną zwierzyną. Obrócił się na chwilę i pochodnia, którą dzierżył ledwie oświetliła sylwetki małych, paskudnych stworków, które twarze miały zakryte maskami. Władca wiedział co to za stworzenia – to one skradły korony poprzednich władców, a jak powszechnie wiadomo, król bez korony to nie król. W ostatniej chwili udało mu się wjechać do obozu. Łucznicy zbiegli się pod palisadę i zaczęli razić potwory strzałami. Stworzenia, zwane Zazdrościami, mocno nadszarpnęły drewno palisady, jednak zginęły nim zdążyły przedrzeć się do środka. Król i jego poddani przetrwali noc bezpiecznie.

O świcie postawiono skrzynię z podatkami, które władca wziął i od razu zabrał się za rozbudowę obozu. Z każdym dniem wypuszczał się coraz dalej. Rekrutował kolejnych kmieci, zapraszał wędrownych kupców, a tajemnicza kamienna kaplica zdradziła mu sekrety budowy wytrzymalszych budynków. W kilka dni władca gasnące palenisko i dwóch obdartusów zamienił w potężny gród z kamiennymi murami, wieżami obronnymi, farmami, młynami wodnymi i wieloma poddanymi, którzy za dnia pracowali, a w nocy bronili swojego króla przed wciąż rosnącymi zastępami wrogów. Do Zazdrości dołączyły latające upiory i potężne olbrzymy, które za nic sobie miały fortyfikacje. Nie raz mury zostały sforsowane, poddani porwani i nie raz władca bliski był utracenia wszystkiego co zbudował. Przeciwności nauczyły go roztropności i ostrożności – każdy swój ruch za dnia planował tak, żeby w nocy być w pełni gotowym by odeprzeć ataki wroga.

Nadszedł dzień, gdy król zaczął najmować rycerzy, którzy zniszczyliby portale leśnych stworów. Ekspedycje wyruszały, ale nie wracały. Król pojął, że stwory są jeszcze zbyt silne, jednak udało się jego rycerzom ograniczyć ataki nocne. Jak co noc król był gotów na wszystko. Jednak tym razem wrogów było zbyt wielu. Olbrzymy sforsowały mury, upiory porwały poddanych. Garstka rycerzy i łuczników nie dała rady obronić króla, którego korona została zagarnięta przez tłum Zazdrości. Tak poległ kolejny władca, ten który był o krok dalej ku zwycięstwu niż reszta. Może kolejny przyniesie pokój tym ziemiom? Może kolejnemu władcy nie ukradną korony?

Następna Królowa spięła swojego konia i ruszyła na wschód. Ostatnie co zdążyła usłyszeć to przestroga, aby pilnowała swojej korony…

2 myśli na temat “Pilnuj, żeby Ci korony nie ukradli! (Kingdom)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *